Farsa wyborcza w gminie Krzeszyce

Gmina Krzeszyce przynajmniej od początku drugiej dekady XXI wieku posiadała dobrze zorganizowaną strukturę Prawa i Sprawiedliwości. Przewodniczącym Komitetu Terenowego w Krzeszycach jest Zenon Fabianowicz. W Sulęcinie przewodniczącym jest siłą narzucony przez Asta Bogdan Trzpis, który sformował tzw. komitet rodzinny tj. opierający się na członkach rodziny swojej żony. Od początku istnieje konflikt między tymi strukturami podsycany jeszcze przez Marka Asta. Bogdan Trzpis od zawsze jest faworyzowany przez Asta. W wyborach samorządowych 2018 roku na wójta gminy Krzeszyce zdecydował się startować Andrzej Żmijak. Jest on członkiem PiS i kiedyś nawet był szefem PiS w powiecie. Andrzej Żmijak obecnie jest członkiem komitetu w Zielonej Górze. W celu uzyskania większego poparcia społecznego postanowił startować z własnego komitetu, ale z poparciem PiS. W tym celu zwrócił się o takie poparcie do prezesa Zarządu Okręgu Marka Asta i takie poparcie otrzymał za co jeszcze podziękował w przesłanym mailu. Cyrk rozpoczął się na kilka dni przed rejestracją kandydatów. Bogdan Trzpis z poparciem Grażyny Sobieraj i jej męża Krzysztofa startującego poprzednim razem z listy Platformy Obywatelskiej postanowili znaleźć kandydatów do gminy, którzy mieli startować jako PiS przeciwko Andrzejowi Żmijakowi oraz przy okazji ułożyć listę PiS do powiatu z jedynką Krzysztofem Sobierajem wykorzystując do tego Zenona Fabianowicza oraz właśnie Andrzeja Żmijaka, którym Marek Ast nakazał pomoc dla Trzpisa w jego przedsięwzięciu powiatowym. W tym czasie za ich plecami Trzpis z Sobierajem stworzyli listę do gminy pod nazwą PiS, na której nie ma nie tylko żadnego członka PiS ale także żadnej osoby nawet kojarzonej z prawą stroną sceny politycznej. Kandydatką na wójta z ramienia tego komitetu miała być jedyna osoba będąca członkiem PiS – Grażyna Sobieraj. Krzysztof Sobieraj prowadzi zakład produkcji mięsnej w Krzeszycach, a jego żona jest dyrektorem zespołu szkół w Sulęcinie. W ostatni dzień rejestracji późnym wieczorem Trzpis dokonał rejestracji tych ludzi na kandydatów. Chciał też od razu zarejestrować kandydatkę na wójta Grażynę Sobieraj, ale w komisji poproszono go przybycie za trzy dni jak się uporają z rejestracją kandydatów, a on nie oponował. Tego samego dnia Andrzej Żmijak , do którego doszły słuchy o planowanym przez Trzpisa przedsięwzięciu dzwonił do Marka Asta w celu wyjaśnienia sprawy i potwierdzenia poparcia dla swojej kandydatury. Marek Ast w czasie tej rozmowy zaczął się wycofywać okrakiem z danego słowa i przerwał połączenie w trakcie rozmowy.

Kuriozum stało się faktem. Bogdan Trzpis zarejestrował kandydatów PiS przeciwko kandydatowi popieranemu przez PiS na wójta gminy. Kandydaci ci to w dużej mierze osoby związane w jakiś sposób np. poprzez zatrudnienie z firmą i osobą Krzysztofa Sobieraja. W zamian Trzpis otrzymał też od Grażyny Sobieraj jedną osobę na kandydata do swojej listy powiatowej w Sulęcinie. Swoich podwładnych do startu w wyborach z tej listy starała się namówić Grażyna Sobieraj. Na drugi dzień akcję wyjaśniającą podjęli Andrzej Żmijak oraz Zenon Fabianowicz. Rozmowy z Markiem Astem dały tylko to, że ich nieprzejednane stanowisko doprowadziło do podjęcia przez prezesa decyzji o próbie mediacji i przeprowadzenia głosowania zarządu powiatowego PiS w Sulęcinie kto ma otrzymać poparcie. Głosowanie to nic nie dało ponieważ w zarządzie powiatu po odejściu całego jednego komitetu jest tylko czterech członków w tym Trzpis i jego marionetka Ireneusz Kapuściński z Torzymia. Nie dokooptowano nowego członka zarządu ( osoba, która w wyborach dostała następną w kolejności liczbę głosów ) ponieważ Trzpis doskonale wiedział, ze wtedy by to głosowanie przegrał. Ponieważ wynik był 2:2 Ast zarządził głosowanie członków PiS zamieszkałych w Krzeszycach w sprawie poparcia w wyborach. Głosowanie miał przeprowadzić Robert Paluch, który został miesiąc później wyrzucony ze stanowiska wicewojewody lubuskiego. Paluch przyjechał do Krzeszyc ale zgodnie z instrukcją otrzymaną od Marka Asta głosowania żadnego nie przeprowadził tylko jeszcze jątrzył i podgrzewał atmosferę. Prawem kaduka na zebranie zostały wpuszczone osoby w ogóle nie mieszkające w Krzeszycach, a mianowicie żona Trzpisa – Gabriela, jej powinowaty Czesław Dziadas ( oboje z komitetu w Sulęcinie ) oraz wspomniana wcześniej marionetka Trzpisa Ireneusz Kapuściński będący pełnomocnikiem niepełnego komitetu w Torzymiu. Awantura nie doprowadziła do niczego, a tylko jak można się było spodziewać pogłębiła rów między oponentami. Paluch wyjechał nie przeprowadzając żadnego głosowania. Głosowanie zostało przeprowadzone po wyjściu Palucha i nikt nie poparł Grażyny Sobieraj, a ona wcześniej rozumiejąc, że nie ma szans opuściła zebranie wraz z Trzpisową i jej świtą. Krótko wcześniej jedynka na liście PiS do powiatu Krzysztof Sobieraj usiłował pobić Zenona Fabianowicza. Ast anulował wynik tego głosowania i miał teraz zadecydować zarząd okręgowy partii by zakończyć tę farsę. W międzyczasie Ast zaczął się obawiać, że sprawa wypłynie na zewnątrz i będzie smród przed wyborami. Na zarządzie Ast podjął decyzję o poparciu Andrzeja Żmijaka, ułatwiła mu to decyzja minister Rafalskiej przekazana przez wojewodę Władysława Dajczaka o jej poparciu dla Grażyny Sobieraj. Więc Ast musiał pokazać kto tu rządzi i poprzeć Andrzeja Żmijaka. Za, jak to na zarządzie gdzie wszyscy są zależni stanowiskami od Asta byli wszyscy oprócz Trzpisa.

W wyniku tej całej farsy mamy ewenement na skalę światową, którego autorem jest Marek Ast. Kandydatów do gminy Krzeszyce z komitetu PiS bez poparcia zarządu okręgowego PiS i startujących przeciwko popieranemu przez PiS kandydatowi na wójta . Na dodatek żaden z nich nie jest członkiem PiS i nigdy nie miał z tą partią nic wspólnego. Krzysztof Sobieraj chce ich tylko wykorzystać do dostania się do powiatu, gdzie mógłby pilnować interesów żony zależnej jako dyrektorka zespołu szkół od zarządu powiatu. Chce on też wykorzystać ludzi, których otrzymał na listę do powiatu od Fabianowicza i Żmijaka. Jest tam jeden członek PiS i jeden były członek PiS. Będąc ludźmi uczciwymi wobec siebie i mieszkańców powiatu powinni się wycofać ze startu, a nie firmować swoim nazwiskiem farsę stworzoną przez Asta przy pomocy Trzpisa. Są tylko pionkami w grze prowadzonej przez Sobieraja i Trzpisa, mającej na celu wejście tego pierwszego do rady powiatu. Ale to już pozostawiam ich sumieniu i poczuciu uczciwości.