Demokracja w lubuskim PiS-ie na przykładzie powiatu sulęcińskiego

Zgodnie z zarządzeniem wybory w strukturach terenowych PiS odbyły się w końcu 2017 roku. W powiecie sulęcińskim funkcjonowały trzy komitety terenowe w Krzeszycach, Słońsku i Sulęcinie mające powyżej 15 członków czyli mające prawo wyboru swoich władz tj. przewodniczącego, sekretarza i skarbnika oraz jeden komitet liczący tylko kilku członków w Torzymiu. W wyniku tychże demokratycznych wyborów przewodniczącym komitetu w Krzeszycach został Zenon Fabianowicz, w Słońsku Stanisław Ferendz, a w Sulęcinie Bogdan Trzpis będący równocześnie Wojewódzkim Inspektorem Transportu Drogowego co według otrzymanej przeze mnie opinii prawnej wyklucza go z działalności politycznej jako członka korpusu służby cywilnej (skan 1). Jednak naginanie prawa do swoich potrzeb jest jedną z podstaw jakimi kieruje się od dawna Marek Ast jako prezes zarządu okręgu PiS w Zielonej Górze. Po wyborach w komitetach terenowych zgodnie ze statutem partii miał powstać zarząd powiatowy według decyzji jednoosobowej Asta liczący 5 członków. Automatycznie weszli tam jako członkowie wybrani przewodniczący komitetów terenowych, więc zorganizowano wybory w celu dobrania dwóch pozostałych członków. W wyniku tych bardzo wyrównanych wyborów gdzie trzech kandydatów uzyskało prawie tę samą liczbę głosów wybrani zostali Grzegorz Momot z komitetu w Krzeszycach i pełnomocnik komitetu w Torzymiu Ireneusz Kapuściński. Należało jeszcze wybrać spośród członków zarządu przewodniczącego, sekretarza oraz skarbnika. I wtedy do akcji wkroczył Marek Ast. Poinformował on, że wybrany „demokratycznie” bez względu na wolę członków zarządu może być tylko powszechnie znienawidzony Bogdan Trzpis i jeśli zarząd go nie wybierze to on rozwiąże zarząd i mianuje pełnomocnika, którym będzie właśnie Trzpis (charakterystyka tej osoby i jego żony w osobnym artykule na naszej stronie). W czasie pierwszego zebrania podniesiono sprawę niemożności pełnienia tej funkcji, a nawet bycia członkiem partii politycznej przez Bogdana Trzpisa. W trakcie tegoż zebrania Trzpis zadzwonił do Asta i wręcz według relacji obecnych nakrzyczał na prezesa, a ten grzecznie to wysłuchiwał. Zrodziło to jednoznaczne podejrzenia o niejasnych zależnościach pomiędzy Astem a Trzpisem. Marek Ast nigdy nie pozwoliłby sobie na takie podejście do niego. Czyżby Trzpis posiadał jakieś „kwity” na Asta, które gwarantowały mu specjalne traktowanie? Najprawdopodobniej tak, ale o tym przy innej okazji. W efekcie odłożono wybory do czasu otrzymania opinii prawnej w tej sprawie.
Oczekiwanie było dość długie bo około dwu miesięczne. W tym czasie najprawdopodobniej prawnicy biura wojewody nie chcąc podpaść wszechwładnemu Astowi szukali kruczków i tworzyli pokrętne tłumaczenia, aby umożliwić wybór Trzpisa. I taką też opinię wydali. Na zwołane zebranie gdzie pod przymusem miał być wybrany „demokratycznie” Bogdan Trzpis odmówili przyjazdu członkowie zarządu Grzegorz Momot oraz Stanisław Ferendz. Ireneusz Kapuściński z Torzymia od początku był tylko marionetką Trzpisa bezkrytycznie realizując jego najbardziej nawet poronione polecenia. Zenon Fabianowicz był jednocześnie z łaski jaśnie wielmożnego Marka Asta kierownikiem powiatowego biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Sulęcinie. Dano mu jednoznacznie do zrozumienia, że jeśli nie przyjedzie lub zagłosuje przeciw powinien poszukać sobie nowej pracy. Więc wstrzymał się od głosu. I tak „demokratycznie” został wybrany Bogdan Trzpis na przewodniczącego zarządu powiatowego PiS w Sulęcinie. Od początku Trzpis nie miał zamiaru nawet zwoływać posiedzeń zarządu łamiąc statut PiS. Do tej pory, a minęło ponad pół roku nie zostało zwołane żadne.

Jakie były skutki takiego postępowania Asta. Celem jego było też maksymalne osłabienie sulęcińskiego PiS ponieważ zdecydowana większość członków miała odmienne zdanie niż prezes okręgu. Szczególnie nie podobało mu się otwarcie biura poselskiego w Sulęcinie przez posła PiS Jacka Kurzępę bo uważał, że to osłabia jego pozycję i jego pupila Trzpisa. W wyniku tych działań Asta nastąpił całkowity rozpad PiS w powiecie sulęcińskim. Z komitetu terenowego PiS w Słońsku odeszło 100% członków i komitet przestał istnieć. Marek Ast w czasie wyborów na prezesa zarządu okręgowego od początku mówił, że jego głównym punktem programu jest rozwój PiS w województwie i tworzenie zarządów powiatowych. To co zrobił w sprawie Sulęcina oraz co się działo w Słubicach (sprawę naświetlam w innym artykule), świadczy jednoznacznie o tym, że od początku kłamał oraz, że interes partii ma w nosie bo liczy się tylko i wyłącznie jego interes i pacyfikacja wszelkiej niezależnej inicjatywy i opinii. Komitet w Krzeszycach w zasadzie przestał funkcjonować. Od początku roku 2018 nie zwołano żadnego zebrania i nikt nie zbiera składek członkowskich. Został tyko i wyłącznie komitet w Sulęcinie oparty w zdecydowanej większości na członkach rodziny żony Trzpisa – Gabrieli oraz niepełny komitet w Torzymiu.
Poniżej załączam dokumenty potwierdzające fakty przedstawione w tym artykule. Wymienione zostały tam tylko osoby publiczne pełniące funkcje w partii. Nazwiska zwykłych członków ze względu na RODO zostały zamazane. Niestety pismo podpisane przez ponad 30 osób z komitetów w Słońsku i Krzeszycach nie dotarło do wszystkich wymienionych pod nim adresatów.