Eurowybory 2019 – krótka analiza

Po wyborach do parlamentu europejskiego powinniśmy sobie zadać pytanie czy powinniśmy być usatysfakcjonowani ich wynikiem w naszym okręgu. Biorąc pod uwagę odtrąbione nokautujące zwycięstwo w skali kraju gdzie wynik był 45,38% do 38,38% to jak podsumować przegraną 36,85% do 47,76% w skali województwa? Jest to drugi najgorszy wynik w kraju po PO-wskim zagłębiu w pomorskim. Po prostu zostaliśmy zmasakrowani. Z pewnością uzyskany dodatkowy mandat dla Elżbiety Rafalskiej jest nam dany trochę na wyrost i nikt się go wcześniej nie spodziewał. W naszym województwie tylko w dwóch powiatach PiS pokonał KE – wschowskim i sulęcińskim. Reszta, a szczególnie duże miasta to klęska z kretesem – 27,07% w Zielonej Górze i 34,36% w Gorzowie. O ile wyniki związanej z południową Wielkopolską  Wschowy można też wiązać z wynikami właśnie u wielkopolskich sąsiadów i stanowi to pewna całość jak spojrzymy na mapę to Sulęcin stał się plamą PiSu na POwsko-SLDowskim morzu. Należy sobie zadać pytanie czyją zasługą jest ten sukces w tym powiecie. Z pewnością nie Bogdana i Gabrieli Trzpisów oraz ich ślepego poplecznika z komitetu Torzymskiego Ireneusza Kapuścińskiego. Gdyby nie ich rozbijacka działalność w wyniku, której rozpadł się komitet powiatowy i odeszło prawie 20 osób (cały komitet terenowy w Słońsku) to wynik byłby z pewnością jeszcze lepszy. Podobnie z resztą jak w wyborach samorządowych gdzie komitet Porozumienia wystawił własną listę nie widząc możliwości współpracy z byłym komunistycznym trepem Bogdanem Trzpisem i jego SBeckim kolegą TW Dewidem. Trzpis w swojej działalności w czasie wyborów europejskich ograniczył się tylko do powieszenia kilku banerów. Żadnego plakatu czy też spotkania lub akcji. Całą robotę wykonali członkowie komitetu terenowego z Krzeszyc, Klubu Gazety Polskiej, partii Porozumienie Jarosława Gowina i biuro poselskie posła Jacka Kurzępy w Sulęcinie. Trzpisowie jak na wazeliny przystało są pierwsze tylko do klaki i orderów oraz rozbijackiej akcji w stosunku do własnego środowiska. Bogdan Trzpis traktuje swoje miejsce pracy Wojewódzka Inspekcję Transportu Drogowego oraz istniejące szczątkowe struktury PiS w powiecie jako prywatny folwark nie licząc się z nikim i z niczym. Jego komitet to w większości rodzina Gabrieli Trzpis i pomoc byłego agenta SB.  Wynik w tym powiecie jest to przede wszystkim pochodna długofalowych działań podjętych poza Trzpisami przez Biuro Poselskie PiS w Sulęcinie, komitet terenowy PiS w Krzeszycach i aktywny Klub Gazety Polskiej. To są środowiska,na których opiera się prawica w powiecie, a które chciałby zniszczyć i Trzpis i stojący za nim Marek Ast.

Oczywiście powinniśmy podjąć starania mające na celu uzyskanie dużo lepszego wyniku w następnych wyborach w pozostałych powiatach województwa. Należy sobie jednak zdać sprawę z faktu, że tak długo jak szefem będzie tu nieudolny działający na zasadzie „dziel i rządź” Marek Ast nie ma na to szans. Marek Ast to niewątpliwie największy sojusznik PO i SLD w regionie i powinni go bronić jak największego skarbu. Lepszej V kolumny nie mogli sobie wymarzyć niż prezesa okręgu, który rozbija własną partię od wewnątrz. Co istotne mając jedynkę w ostatnich wyborach parlamentarnych i w związku z tym spory handicap nie był w stanie uzyskać najlepszego rezultatu w województwie przegrywając z dwójką Elżbietą Rafalską i tylko minimalnie wygrywając z trójką Jerzym Materną. Gdyby Asta przesunąć z jedynki na inne miejsce to miałby wątpliwe  szanse na mandat. Jest powszechnie nie lubiany także przez osoby nie będące członkami PiSu za swoją arogancję, chamstwo i egoizm. Jeśli Marek Ast będzie na jesieni prezesem okręgu to możemy walczyć co najwyżej o utrzymanie stanu posiadania, a nie o zwycięstwo.