Na początku 2016 roku powstał Komitet Budowy Pomnika Żołnierzy Wyklętych w Sulęcinie. Wśród założycieli była także Gabriela Trzpis oraz były TW SB Jerzy Sykuła (IPN Sz 001/792 pseudonim Dewid). O tym, że był on agentem wówczas nikt jeszcze wiedzy nie posiadał. Na początku Komitet działał sprawnie i nie wydawało się, że po zebraniu środków finansowych pojawią się kłopoty w realizacji projektu. W trakcie odbywającego się XI Zjazdu Klubów Gazety Polskiej w Piotrkowie Trybunalskim, w którym uczestniczyło 3 członków z Sulęcina, Zenon Fabianowicz, Cezary Nowak oraz Stanisław Światłowski w rezultacie osobistego spotkania budowę pomnika obiecał wesprzeć osobiście ówczesny wicepremier, a obecnie premier rządu RP Mateusz Morawiecki. I rzeczywiście w niedługi czas po powrocie ze Zjazdu na koncie pojawiła się kwota 20000 złotych przekazana z prywatnych środków Mateusza Morawieckiego. Wraz ze środkami wcześniej zebranymi można było przystąpić do finalizacji projektu. Ponieważ burmistrz Sulęcina Dariusz Ejchart był także członkiem Komitetu można było się spodziewać poparcia miejscowych władz. W miarę sprawnie udało się przebrnąć przez kwestie formalne w województwie i pozostała sprawa decyzji Rady Miejskiej dotyczącej wydania zgody na lokalizację. I wtedy do akcji wkroczył podjudzany dodatkowo przez Gabrielę Trzpis były agent SB Jerzy Sykuła. Starał się za wszelką cenę storpedować pomysł tworząc m.in. własny kontrkomitet budowy mający zadanie tylko i wyłącznie obstrukcję. Zaczął kwestionować zarówno projekt jak i lokalizację pomnika. Gabriela Trzpis obwoziła go po „wszystkich świętych” w województwie starając się torpedować projekt. Wtedy też okazało się, że Sykuła był agentem SB. Nie zmieniło to postawy Gabrieli Trzpis, a dodatkowo poparcie dla niego określając swoim kolegą w obecności posła RP Jacka Kurzępy wyraził jej mąż Bogdan Trzpis. Widząc trwającą wojnę między dwoma komitetami Rada Miejska zdominowana przez SLD nie chciała podjąć żadnej decyzji skierowując sprawę do „konsultacji” z wydatnym poparciem wiceprzewodniczącego Rady z ramienia PiS Piotra Jacykowskiego, człowieka, który poszedł z listy PiS za namową Bogdana Trzpisa chociaż od zawsze był związany z SLD. Marek Ast cały czas popierał i popiera wszelkie działania Trzpisów nawet te, które mają zwalczają projekty poparte przez premiera RP. Do tej pory pomimo pełnej wiedzy na temat agenturalnej przeszłości Jerzego Sykuły ma on pełne poparcie Trzpisów i nawet wzięli go do współpracy przy kampanii samorządowej 2018. Marek Ast posiada pełną wiedzę o sprawie, ale nie widzi nic zdrożnego w tym, że narzucony przez niego siłą szef powiatowego PiS-u ściśle współpracuje z TW SB. Pieniądze, które przekazał premier cały czas czekają na koncie, ale dopóki szefem PiS w powiecie będzie Bogdan Trzpis, a pośrednio jego żona Gabriela, a prezesem Zarządu Okręgu będzie Marek Ast projekt właściwie nie ma szans na realizację.