Upłynął już pewien czas od wyborów samorządowych, zawiązały się koalicje w powiatach i dlatego można podjąć próbę podsumowania czy to co uzyskało Prawo i Sprawiedliwość w województwie lubuskim jest tym maksimum na te chwilę co można było osiągnąć. Na początek z pewnością należy docenić pomoc posłów PiS Jacka Kurzępy i Jerzego Materny zarówno przy wyborach jak i po nich, gdy trzeba było tworzyć koalicje i ugrać jak najwięcej dla partii. Nawet minister Elżbieta Rafalska znalazła czas i starała się swoim autorytetem wspomóc tworzenie korzystnym dla PiS układów powyborczych. Jedynym posłem, który od początku liczył na słaby wynik( co oznacza brak rodzącej się konkurencji w partii) był prezes Marek Ast. Od początku swoimi decyzjami ( niektóre sprawy są opisane w innych artykułach) starał się torpedować korzystne dla partii rozwiązania już na etapie kandydatów na radnych czy też włodarzy miast i gmin. Marek Ast jest tutaj typowym przykładem tzw. V kolumny działającej jako szkodnik na organizmie partii.
Ale wróćmy do konkretnych wyników. W skali całego województwa w wyborach do powiatów PiS otrzymał 19,08% głosów. Nie dokonywaliśmy porównania w skali kraju, ale istnieje słuszne przypuszczeni, że jest to najsłabszy lub co najwyżej jeden z najsłabszych wyników w skali kraju. Specyfiką naszego regionu jest bardzo duża liczba startujących komitetów lokalnych, które uzyskały bardzo dobre wyniki i przejęły władzę lub w niej uczestniczą( poprzez członkostwo w zarządzie lub mając przewodniczącego rady powiatu) w 10 powiatach. W naszych rozważaniach pomijamy miasta na prawach powiatu, które wymagają osobnego omówienia. PiS ma rzeczywistych przedstawicieli we władzach 5 powiatów czyli można przyjąć, że tamże współrządzi. Najbardziej klarowna sytuacja ma miejsce w powiecie nowosolskim, gdzie Wadim Tyszkiewicz zgarnął całą władzę. W powiecie żarskim we władzy mają udział 4 startujące ugrupowania w tym jako członek zarządu Tomasz Czajkowski z PiS. Z pewnością tam gdzie we władzy ma udział PiS i Koalicja Obywatelska można wykazać, że warszawskie rozgrywki i wojna totalna na górze nie zawsze pokrywa się z tym co się dzieje w regionach. Ale należy to chyba raczej traktować jako wyjątki potwierdzające regułę. Długo trwała rozgrywka w powiecie słubickim gdzie na listę PiS trafiły także osoby wręcz PiS zwalczające co było zasługą Sławomira Dudzisa i błogosławieństwa Marka Asta w tej sprawie(osobny artykuł na ten temat). Można było rzeczywiście współrządzić w tym powiecie, ale dzięki Dudzisowi(być może wcześniej ułożył spraw z poprzednim starostą z PO Marcinem Jabłońskim) nie uzyskano tego co było można i w czym starała się pomóc także minister Rafalska. Czy jest to zła wola Dudzisa grającego przeciwko PiS czy też jego totalna nieudolność. W obu przypadkach taki człowiek nie powinien odpowiadać za PiS w powiecie. Najgorszy wynik PiS uzyskał w powiecie międzyrzeckim 3,84% nie uzyskując oczywiście żadnego mandatu radnego. Jednakże tutaj było to wynikiem zarejestrowania listy tylko w jednym okręgu. Należy oczywiście rozliczyć tę sprawę i zastanowić się kto zawinił w tej sytuacji. Chora sytuacja miała miejsce także w powiecie sulęcińskim, gdzie nikt po prawej stronie sceny politycznej nie chciał współpracować z kimś takim jak Bogdan Trzpis. Jedyne spotkanie miało miejsce między Trzpisem a szefem Porozumienia w powiecie Bronisławem Zaborowskim. Na spotkaniu tym Trzpis opluwał tylko członków PiS z powiatu sulęcińskiego, klubu Gazety Polskiej z Sulęcina i jednego z posłów Prawa i Sprawiedliwości a w końcu stwierdził, że to nie on decyduje o współpracy w wyborach w powiecie tylko „góra”. Odezwał się dopiero po zarejestrowaniu przez Porozumienie własnej listy wyborczej proponując wspólny start w wyborach. Tak jak się sam zachował tak też został potraktowany. Ale cel swój osiągnął czyli jego żona została radną a poza tym do rady powiatu wprowadził człowieka, który startował wcześniej do rady gminy w 2010 roku, ale z PO i jedyne co go interesuje to własny interes, czyli Krzysztofa Sobieraja.
Generalnie należy stwierdzić, że przy obecnym rozbiciu PiS w województwie lubuskim co jest niewątpliwie dziełem Marka Asta i kłodach rzucanych przez niego pod nogi tym, którzy organizowali kampanię wynik jest dość przyzwoity chociaż mógł być trochę lepszy.