Marek Ast – PiS-owski Sławomir Neumann

Jak wiemy po ujawnieniu ostatnich nagrań niewątpliwie czarną owca jeżeli chodzi o traktowanie członków własnej partii i satelickiego KOD-u jest Sławomir Neumann. W PiS-ie jego odpowiednikiem jest niewątpliwie Marek Ast stosujący te same metody czyli nagrywanie członków partii, donosy i stosowanie antydemokratycznych metod szczególnie w stosunku do struktur partii wyboru powiatowych szefów komitetów. Wszystkie te działania zostały w znacznej mierze opisane w innych artykułach na naszej stronie internetowej. Jego działanie wynika z głębokiej pogardy dla innych członków partii i wywyższania się ponad resztę. Zresztą opinia, że Astowi odbiła totalnie sodówka po 2015 roku jest podzielana przez wielu posłów PiS i to nie tylko z naszego regionu. Sam Ast nie posiada żadnego autorytetu i w związku z tym stara się rządzić okręgiem zastraszaniem oraz stosując rzymską  zasadę „divide et impera” polegającą w tym przypadku na skłócaniu członków partii między sobą i przez to osłabianie jej struktur. Wynikiem tego struktury PiS w Polsce są najsłabsze właśnie na Ziemi Lubuskiej. Wiele osób odeszło z własnej woli w ostatnim okresie, a niektórzy mający w wielu sprawach inne zdanie niż prezes okręgu zostali po prostu wyrzuceni z partii. Najbardziej spektakularnym odejściem z pewnością było odejście 100% członków jednego komitetu terenowego w Słońsku o czym pisaliśmy na naszych łamach. Osłabianie struktur i trzymanie reszty strachem szczególnie przed utratą stanowisk otrzymanych z łaski jaśnie pana asta, który najchętniej byłby sam jedynym posłem w okręgu, bo wtedy ten nie grzeszący nadmierną inteligencją cynik nie musiałby się bać żadnej konkurencji. W wyniku tych działań nastąpiło totalne ubezwłasnowolnienie zarządu będącego tylko maszynką do głosowania, a ściślej mówiąc przyklepywania najbardziej poronionych pomysłów prezesa Asta. Część zarządu to zwykli wazeliniarze, którzy dla łaski półboga Asta są zdolni do każdego świństwa (sztandarowym przykładem jest mający donosicielstwo we krwi komunistyczny trep  Bogdan Trzpis), a reszta siedzi z podkulonymi ogonami drżąc o to czy wszechmocny nie będzie miał czasem złego dnia i nie odbije się to na nich.

Marek ast ma niewątpliwie kompleksy i stara się często sobie ulżyć wyżywając się na zależnych od siebie i zdanych na jego łaskę. Niewątpliwie jest on jednym z najgorszych jeśli nie najgorszym prezesem okręgu w partii. Różnica jest taka, że inni słabi szefowie źle zarządzają nie mając krzty talentu do tego stanowiska, Mare Ast jest jedynym celowo działającym na szkodę własnej partii. Patrząc na jego działania należy go traktować jako V kolumnę naszych przeciwników w tym okręgu. Swoje porażki i nieudolności w Warszawie (sprawiające, że stał się pośmiewiskiem) stara się sobie zrekompensować na własnym podwórku na Ziemi Lubuskiej  mszcząc się za  tamte niepowodzenia. Niewątpliwie  w takiej sytuacji   może liczyć na ciche wsparcie ze strony wszelkiej maści totalnej opozycji w regionie. Marek Ast zresztą ma powiązania  biznesowo-towarzyskie z opozycją na co dowody posiadamy. Słaby i rozbijający własną partię lider PiS jest idealny dla opozycji, która może słusznie obawiać się, że przyjście energicznej i uczciwej osoby zamiast będącego w układzie Asta może diametralnie zmienić na ich niekorzyść stosunek sił w okręgu. Do tej pory rosnące w lubuskiem notowania PiS nie są absolutnie wynikiem pracy rozbitych struktur w regionie, a odbiciem sytuacji ogólnokrajowej i programów socjalnych rządu. Skłócenie działaczy było doskonale widoczne w trakcie kampanii do Sejmu i Senatu RP, gdzie często niektórzy kandydaci(znani nam) wykorzystując swoją uprzywilejowaną pozycję w stosunku do innych zakazywali niektórym członkom partii czy działaczom samorządowym nie tylko pomocy innym kandydatom, ale nawet spotkań  i rozmów z nimi. Dochodziło nawet do sytuacji wzajemnego niszczenia materiałów wyborczych przez grupy osób wspierających różnych kandydatów na liście PiS. Inną metodą walki z ewentualnym konkurentem do miejsca w parlamencie było pobieranie materiałów wyborczych pod przykrywką pomocy kandydatowi, a potem chowanie ich lub po prostu niszczenie. Bezpardonową walkę ze wszystkimi poza oczywiście Astem prowadził szczególnie jeden kandydat, którego nazwiska nie będziemy na razie ujawniać. Taki jest obraz lubuskiego PiS-u pod autorytarnymi rządami Asta. Degrengolada struktur, brak jakiejkolwiek współpracy i tylko czyhanie na stołki tym charakteryzuje się lubuski PiS. Z tych wszystkich faktów jednoznacznie możemy wywnioskować, że Marek Ast to taki Sławomir Neumann w PiS-ie, tylko nie wiadomo do końca, który jest gorszy.

Na zakończenie odniosę się do słów  wypowiedzianych w wieczornej audycji wyborczej w środę 9 października 2019 0koło godziny 23.30 przez Sebastiana Pieńkowskiego. Stwierdził on odnosząc się do przypadku Neumanna, że taki człowiek byłby natychmiast wykluczony z PiS. Zatem czekamy Sebastianie na wniosek o wykluczenie Marka Asta, stosującego te same metody jak Neumann i mającego w pogardzie wszystkich łącznie z szefem KOWR w województwie lubuskim. Wszystkie pieski mają grzecznie szczekać jak jaśnie pan Ast każe.