Minęły nam wybory parlamentarne i teraz myślimy o prezydenckich.. Nastał wreszcie czas na krótką refleksję na ten temat. Lista PiS była oczywiście pod nieobecność Elżbiety Rafalskiej ułożona pod prezesa Asta, któremu udało się w związku z tym uzyskać wreszcie jako jedynce najlepszy wynik z listy. Ale niewątpliwie tylko dlatego, że nie startowała minister Rafalska. Jedynka prawie zawsze zbiera najwięcej. Prawie bo 4 lata temu Astowi w wygraniu listy przeszkodziła właśnie minister Rafalska. Teraz też by przegrał i to z kretesem, ale na jego szczęście jest ona już w europarlamencie. Ale co należy zauważyć lider listy nie poprowadził PiS do zwycięstwa w liczbie mandatów. Nazwisko nieroba Asta nie można porównać z nazwiskiem minister Rafalskiej, to nie ta kategoria i to o kilka długości. W związku z tym w naszym okręgu PiS nie tylko nic nie zyskał, ale na dodatek stracił jeden mandat w porównaniu do wyborów z 2015 roku, i obecnie ma 4, a nie 5 jak poprzednio. Ast doprowadził do kompletnego rozbicie partii w regionie, gdzie poszczególne grupy toczą między sobą wojny podjazdowe, a on tylko podjudza jednych przeciwko drugim z myślą, że jak się biją między sobą to nikt nie będzie knuł przeciwko największej zakale czyli właśnie Astowi. Przez całą kadencję nie robił nic, z reguły ruszając się ze swojej siedziby na Placu Pocztowym w Zielonej Górze tylko na posiedzenia zarządu, polegające na wysłuchaniu życzeń prezesa okręgu i odebraniu wiernopoddańczych hołdów od całkowicie ubezwłasnowolnionego zarządu regionu lub gdy w regionie pojawiał się jakiś VIP z Warszawy. W wyniku tego doszło do wzmocnienia SLD, który uzyskał najlepszy wynik w kraju.. Dla Asta to oczywiście dobrze bo mniej posłów to mniej potencjalnej konkurencji, dla cynicznego ale nie grzeszącego inteligencją prezesa.
Kilka słów o samej kampanii, na którą możemy spojrzeć lepiej z perspektywy czasu. Najgorszy wynik z osób robiących kampanię uzyskała największa zakała po Aście lubuskiego PiS-u – Gabriela Trzpis – żona komunistycznego trepa o Sbeckiej mentalności Bogdana Trzpisa ściśle współpracująca z byłym agentem SB. Tacy ludzie są podporą Asta w regionie. Po co była na liście? Tylko za swoje „zasługi” w terroryzowaniu pracowników KOWR-u w Międzyrzeczu, gdzie nie posiadając żadnych kwalifikacji oprócz włażenia w d… prezesowi Astowi została szefową po odejściu poprzedniej na emeryturę. Zero przydatności na liście i dodatkowych głosów mogących pomóc w zdobyciu piątego mandatu. PiS nie stanowił żadnej „zwartej drużyny” w trakcie tej kampanii. A teraz przykłady. Jeden z kandydatów mających dobre stanowisko obdzwaniał sam i ktoś w jego imieniu burmistrzów i wójtów by nie współpracowali z dwoma starającymi się o reelekcję posłami Jackiem Kurzępą i Jerzym Materną. Groził konsekwencjami i utrudnieniami dla nich. Grupa osób, którą zaangażował do współpracy w kampanii pobierała materiały od innych kandydatów w celu rozwieszenia, a potem lądowały one w piwnicy lub garażu. Innym dobrym przykładem jest grupa osób, która pobrali materiały od kandydatów, a potem rozwieszali prawie wyłącznie prezesa Astachwaląc się tym na Facebooku. Chodziło oczywiście o wazeliniarstwo w stosunku do mściwego prezesa. Tak wyglądał „monolit” PiS w województwie lubuskim. Pomijam tutaj fakt zrywania banerów Jacka Kurzępy i Jerzego Materny w północnej części województwa na zlecenie wewnętrzne innego kandydata. To co tutaj przedstawiłem z pewnością nie wróży dobrze PiS-owi w regionie na najbliższą kadencję.